Być jak Carrie Bradshaw

Bardzo często, kiedy mówi się o freelancerach, przed oczami wyobraźni pojawia się Carrie Bradshaw czyli główna bohaterka serialu „Seks w wielkim mieście”. Już w wielu artykułach pojawiło się takie porównanie, dlatego postanowiłam dorzucić do tego swoje przysłowiowe 5 groszy.

Kim jest Carrie Bradshaw?
Główna bohaterka kultowego serialu to pewna siebie i niezależna kobieta, która w każdym odcinku zmaga się z rozterkami sercowymi. Każdą ze swoich miłości, czy też opinii dotyczącą związków, opisuje w formie felietonów. Publikowane są one w jednym z najbardziej znanych i wpływowych dzienników świata czyli New York Times. Carrie pracuje głównie w domu, dzięki czemu ma bardzo dużo czasu na spotkania z przyjaciółkami, długie śniadania i jeszcze dłuższe lunche. Co wieczór chodzi do drogich restauracji lub klubów, a prawie cały jej dzień i tak kręci się wokół mody, a w szczególności wokół miłości do szpilek. Dzięki bardzo dużej popularności swoich felietonów Carrie miała szansę napisać również książki, które sprzedawały się w rekordowych nakładach nie tylko w Stanach, lecz także w Europie. 
Carrie jest uważana za przykład kobiety sukcesu, za którą należy podążać i ją naśladować. Zresztą co tu dużo mówić – wiele dziewczyn chciałoby właśnie w ten sposób spędzać dzień (nie wspominamy w tej chwili o blogerkach modowych 😉 ). 
Sprawa freelancera
W Polsce praca zdalna nie jest tak popularna, jak ma to miejsce za oceanem. Nie mniej jednak dopiero ten serial zaczął promować freelancerów,  o których u nas mówi się też „wolni strzelcy”. Jak w każdej sprawie pojawili się sceptycy, którzy we freelancerach widzieli leni, którym nie chce się pracować na etat i chodzić do pracy. Jako freelancer uważam, że nie ma bardziej krzywdzącej opinii niż właśnie traktowanie nas jako leni, którzy nic nie robią. To, że nie jesteśmy związani stałą umową z jedną firmą, nie oznacza wcale, że nie pracujemy. Pracujemy – i to najczęściej znacznie ciężej, niż nasi znajomi na etatach. Copywriter aby przeżyć, musi zadbać o stałe zlecenia lub też szukać wielu źródeł zarobku. Wysłanie swojej oferty do potencjalnego klienta jest tym samym, co pójście na rozmowę rekrutacyjną, a nawet wysłanie cv. Jeśli się źle zaprezentujemy lub podamy za wysoką stawkę, zlecenia nie dostaniemy. Nie jesteśmy też jedynymi freelancerami, którzy walczą o dane zlecenie. Musimy mieć to coś, co nas wyróżni.
Jak freelancer spędza dzień?
Nawet jeśli w końcu zrozumiemy, że freelancer musi zdobyć zlecenie, a potem musi je zrealizować, nie znaczy to, że mamy na to nieskończoną ilość czasu. Gonią nas terminy, każdy klient chce otrzymać swoje zlecenie jak najszybciej, bo przecież za nie płaci. Owszem, sami kontrolujemy swój czas i możemy w ciągu dnia pójść na zakupy, zamiast po południu i przepychać się między tłumem ludzi. Jeśli będziemy mieć problem z weną, możemy odłożyć pracę na później. Jednak najważniejszy i tak jest dla nas deadline. To on warunkuje nam czas wolny. Musimy też pamiętać, że nasza praca zawiera też ewentualne poprawki. Już myślimy, że skończyliśmy dane zadanie, a tutaj nagle jakaś poprawka wyskakuje, bo klient prosi o zmiany. 
Nie wiem też jak inni freelancerzy, ale ja jednak nie latam co chwila do Sturbacksa na kawę lub też nie pracuję w kawiarniach. Najzwyczajniej w świecie nie byłoby mnie stać na to, aby każdego dnia kupować kawę za 15 złotych 😉 Czy chodzę po sklepach przeglądając ciuchy? Czasem się zdarzy, ale na pewno nie wtedy, gdy mam pracę do wykonania – raczej w wolny dzień. 
No i na koniec ostatnia kwestia: czy freelancer ma więcej wolnego? Cóż, jeśli jest dobry i ma stałe zlecenia, to raczej tego wolnego w ogóle nie ma 😉
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s